zdrowie

Dlaczego brakuje lekarzy do leczenia pacjentów z COVID-19

Ponieważ nauka pogłębia naszą wiedzę o medycynie w tempie wykładniczym, lekarze i chirurdzy zwracają się do subspecjalizacji jako sposobu na zawężenie wymaganych dziedzin wiedzy specjalistycznej. „Poszukiwanie niszy” ma sens w zawodzie, w którym nowe badania są publikowane w tempie dwóch milionów artykułów rocznie. Samo odfiltrowanie sygnału z szumu może być pracą na pełny etat.

Jednak konsekwencje zawężenia swojej wiedzy są takie, że tracisz elastyczność. Na przykład ortopeda, który wyspecjalizował się w chirurgicznym leczeniu stawu barkowego, nie utrzymuje umiejętności w zakresie operacji wymiany stawu kolanowego lub innych ogólnych procedur chirurgicznych, które kiedyś wykonywała. Neurolodzy, którzy koncentrują się na zaburzeniach ruchowych, czują się komfortowo w przypadku niewielkiej grupy chorób, takich jak choroba Parkinsona, ale następnie zamykają drzwi pacjentom z migreną lub udarem.

Ciągły marsz w kierunku ultra-subspecjalizacji był dobrodziejstwem w ośrodkach miejskich i akademickich, ale pozostawił nieliczne doświadczenie w okolicznych obszarach i małych miasteczkach. A teraz pandemia COVID-19 ujawniła największą wadę medycyny niszowej: zaostrzenie kategorii, które uniemożliwia wielu lekarzom pomoc w czasach kryzysu. Specjaliści od siatkówki, chirurdzy plastyczni, reumatolodzy i onkolodzy zajmujący się radioterapią (by wymienić tylko kilka) mogą chcieć pomóc lekarzom medycyny ratunkowej (EM), internistom (IM) i intensywnej terapii (CCM) rozszerzyć swój zasięg w miarę wzrostu liczby przypadków COVID i przytłoczenia szpitali . Ale co mają zrobić? Nie są przeszkoleni w zarządzaniu drogami oddechowymi, zakładaniu przewodów centralnych lub monitorowaniu czynności nerek i słusznie obawiają się konsekwencji prawnych, gdyby próbowali to zrobić.

Medycyna zasadniczo opiera się na uczeniu się w stylu praktykanta – dlatego przechodzimy wieloletnie szkolenie w miejscu zamieszkania – aby stać ramię w ramię z bardziej doświadczonymi ekspertami i uczyć się ich rzemiosła pod ścisłym nadzorem. Po ukończeniu szkoły medycznej lekarze nie kwalifikują się do leczenia pacjentów, dopóki nie zdobędą praktycznego doświadczenia za pasami. Stare przysłowie: „zobacz jednego, zrób jedno, naucz jednego” jest podstawą naszego treningu. Tak więc teraz musi istnieć ścieżka dostępna dla tych, którzy ukończyli rezydenturę, aby przekwalifikować się, aby sprostać wymaganiom obecnego i innych kryzysów.

Być może radykalnym pomysłem jest rozważenie parowania lekarzy subspecjalistycznych z obecnymi lekarzami pierwszej linii COVID-19 – ale przekazywanie pacjentów „nielekarzom” lub elektrowni jądrowej, gdy dostęp jest ograniczony do specjalisty medycyny ratunkowej, internisty lub intensywnej terapii, wydaje się być aktualnym planem . Uważam, że szkoła medyczna i staż stanowią solidną podstawę do zarządzania COVID (wspólną dla wszystkich lekarzy), a mając wyznaczonego mentora EM, IM lub CCM, chętni subspecjaliści będą w stanie postępować zgodnie z protokołami i szybko podejmować nowe wyzwania z doskonałością. Mam nadzieję, że rząd wyda bardziej szczegółowe prawa typu „dobrego Samarytanina”, aby chronić mentorów i ich subspecjalistycznych partnerów przed niepoważnymi procesami sądowymi w czasach COVID (te obowiązujące są tylko na stanowiska wolontariuszy), a dom lekarski, prowadzony przez AMA i inne organizacje podspecjalistyczne utorują drogę szybkiemu interdyscyplinarnemu instruktażowi i certyfikacji.

Idąc dalej, powinny istnieć możliwości dla lekarzy pracujących po pobycie na stażu w połowie kariery, aby ukończyć programy stypendialne poza zwykłą ofertą ich specjalizacji. Okulista powinien mieć możliwość spędzenia roku na studiowaniu medycyny płucnej, na przykład, jeśli chce w przyszłości poświęcić się pracy z lekarzem na OIT. W naszym obecnym systemie bardzo trudno jest uzyskać stypendium po upływie długiego czasu od szkolenia w miejscu zamieszkania. Chociaż istnieje kilka „programów ponownego wejścia” dla lekarzy, którzy nie praktykowali medycyny klinicznej od lat, nie ma wytyczonej ścieżki dla tych, którzy po prostu chcą zmienić specjalizację lub pomagać poza ich specjalizacją w czasie kryzysu.

Nie twierdzę, że stypendium powinno być traktowane jako równoznaczne z programem rezydentury. Być może będziemy musieli stworzyć nowy rodzaj świadectwa lekarskiego, który umożliwi lekarzom wyszkolonym w ramach stypendium z niepowiązanych programów rezydentury działanie na podstawie licencji uznanego mentora / sponsora, który już został ustanowiony w tej dziedzinie na podstawie szkoły medycznej i szkolenia w miejscu zamieszkania. Otworzyłoby to możliwości zatrudnienia zbyt wyspecjalizowanych lekarzy, nie zagrażając jednocześnie tym, którzy są przeszkoleni w tej dziedzinie. Zasadniczo pozwoliłoby to lekarzom działać w taki sposób, jak elektrownie jądrowe działały od dziesięcioleci, i sprawić, że lekarze subspecjalistyczni będą mogli zejść z ławki i zaangażować się w walkę z COVID, a być może również skuteczniej w obszarach niedostatecznie obsługiwanych.

Dla tych subspecjalistów, którzy rozczarowali się swoją dziedziną, ale nadal cieszą się medycyną lub chirurgią – ich talent mógłby zostać zachowany, gdyby istniała ścieżka do ponownego szkolenia. Szacuje się, że 20% lekarzy ok

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *